sobota, 5 lutego 2011




proste, banalne zdjęcia = bezpieczeństwo. tak samo jak dostawanie jedzenia.

marta mitek i przystankowe dziady, odcinek 4

piątek, 4 lutego 2011




dzień drugi wypieków, nieco lepiej. w drodze do perfekcji pomoże kubek z miarkami, z którego jestem rada. nie będzie nauki, będzie czytanie. bartek przyniósł tulipany. to mnie cieszy.

czwartek, 3 lutego 2011




tego wszystkiego. poszłam pobiegać, padał gruby śnieg, muffinki tradycyjnie zjebane, porażki na codzień. nie chcę.








śliczne 3.1 philip lim pre-fall (post nr 100)

środa, 2 lutego 2011





nie ma i nie będzie. jak zwykle, myśli nie w czas.





chciałam coś wiosennego, przejrzałam rtw spring rodarte, louise gray, albino - nic. dzisiaj kolejny biedadzień, więc tylko tim hamilton fall 2010. chcę już truskawki. nie wiem, gdzie podziała się energia

wtorek, 1 lutego 2011




no tak, jak zwykle z obiecankami, ani zdjęć ani jabłek. ani niczego! spędzam się na czytaniu (jak frida gustavsson, HEH). bywało gorzej i nie mam wymówki, oprócz tego, że jak jest czarno-biało to trochę się nie chce, prawda?

z ploteczek to bambi pozuje do nowej kolekcji oysho i to jest ładne. skończyłam "źródło" i nie wiem co dalej.