środa, 15 września 2010





mały update, wróciłam z dublina i później będzie o tym, jak będę na włościach i własnym komputerze. jak na razie dzieje się wszystko umiarkowanie, książki z antykwariatu i farmaceutyki. na lotnisku zabrali mi earl grey jelly, chuje. ale mamy dużo innych smakołyków.

niedziela, 5 września 2010




następny gift, tym razem torebka mamy. nie jest tak fajna, ale ze skóry. w środku znalazłam dokumenty, śmieszy mnie to "członkowie rodziny", nie wiem. plus grey sky, spakowanam

sobota, 4 września 2010



dzisiaj praga. z wielkim poczuciem porażki, jaka spotkała nas na wymianie ciuchów, wybrałyśmy się na piwo. ja i mała, po drugiej stronie lustra. później kotlety mielone, am am, obiecuję sobie w przyszłości robić nalewki, konfitury i inne takie (ale kiełbasy to nie). oraz czy ktoś już zrobił przewodnik po warszawskich boziach?

piątek, 3 września 2010



KUPIŁAM BUTY! teraz następuje odczernianie wizerunku. więc bardzo mam ochotę na ten gigasweter z zary, chociaż bartek stwierdził, że wyglądam w nim jak ośmiolatka, która ubrała się w sweter mamy. chyba chcę tego, też.

byłam z martynią w czułym barbarzyńcu, rozczarowanie: popsuli gorącą czekoladę.

środa, 1 września 2010






trochę zdjęć z galerii raster, w której spędziłam większość wakacji. teraz już mocna przedjesień, piję dużo herbaty, oglądam z paukoliną twin peaks i sekretnie podkochuję się w agencie cooperze

poniedziałek, 30 sierpnia 2010


mnóstwo przyjemności czerpanej z:

  • napierdalania w klawisze/pady/mikrofon;
  • robienia zdjęć/pozowania do zdjęć w futrze;
  • słuchania w kółko jednej piosenki;
  • czytania anny kareniny.

ja chcę tak codziennie.

niedziela, 29 sierpnia 2010


ta torebka ma 52 lata - mój dziadek sprezentował ją babci jeszcze przed ślubem. teraz jest moja.