skip to main |
skip to sidebar
szczęśliwie do celu, trzeba będzie zaaranżować naszą samotnię. jakieś pogodzenie. dzień niepytania, dojadania resztek z lodówki. i jeszcze buty, dżem bym chciała.
same panie na dzisiaj. ostatnia szansa na jesienne spacery, dlatego natychmiast do pracy, no. bardzo lubię zestaw swetry plus golizna, ale jakoś nigdy się nie odważyłam w listopadzie wyjść bez rajtków. rajtek. może to i mądre
moja aktualna podnieta, bardzo
powiedziałabym, że dobrze, ale jednak głupio robić coś na pół gwizdka. chcę znać się na wszystkim, to trochę podstępne. wicked ways. to wcale nie piątek, prawda?
jakoś się sobie nie dziwię, tylko zależy mi na jakieś wykładni. kombinuję aż żal, byleby wreszcie po mojej myśli
collina strada. pan am, szaliki, spacery po wyludnionym miasteczku. problem to niemoc i niechęci